poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wakacje, odwiedziny i prezenty.



Prezent na prezenty.
Piękne torebki na prezenty, aż nie chcę się z nimi rozstawać.
 Pozwolę im trochę poleżeć u mnie.



Prezent od mojej zdolnej córki, która
wciągnęła się w makramę i robi fajną biżuterie.
Zaczęła też przerabiać ciuchy i dużo rysuje.



Bransoletka i wisiorek dla siostry, która
zaprosiła mnie na pyszny deser.





Cukiernia Kandulski -  tort czekoladowy, a na drugim planie pyyyyyszny deser marcepanowy.
Cud, miód i orzeszki!!!!! 
Było miło pogadać czekając na dzieci.


A potem problem z powrotem do domu!
Nie wszyscy chcą wracać.
Ileż można prosić?!
Bolek no chodź!!!!!


Lolek za to chce nosić dziewczyny na rękach!


Miło było!
Goście, prezenty, zwiedzanie, domowe warsztaty, dużo śmiechu, wrzasków, pisków i szaleństwa.
Zapraszamy ponownie!

piątek, 17 sierpnia 2012

Po przerwie na rozkręcenie kilka fotek z naszego domu.
Było malowanie na piękny odcień szarości nordyckich mgieł.

 Przedpokój








Kuchnia, a na ścianie prezent od siostry ze słonecznej Portugalii.
Idealnie się wpasował.
(o prezentach jeszcze będzie)



Pokój dzienny, w którym króluje biel z dodatkiem beżu 
czeka na dokończenie metamorfozy.
Dużo czasu upłynie żeby stał się pokojem idealnym. 
Miseczka i talerzyk to cudowny prezent od mamy.








sobota, 9 czerwca 2012

Zabawy gliną.

Produkcja ruszyła (bardzo wciągająca).
Musiałam rozłożyć ją na raty z powodu małej ilości miseczek.
Chociaż w szkole rzeźba w glinie nie była mi bliska to dzisiaj 
bardzo mi się podoba babranie się w błotku. 
Może kilkunastoletnia przerwa dobrze zrobiła?
Odbijanie i wycinanie kształtów jest bardzo proste, 
przy najbliższej okazji pokaże to krok po kroku.


Teraz już wszystko jest wypalone i czeka na malowanie.
Część jest zrobiona na zamówienie (czyli już nie moja) resztę 
pomaluje akrylami.







Dla małej i dużej córy. Dla syna musiałabym zrobić herb barcelony.




sobota, 19 maja 2012

Z czytaniem ( a raczej na początku z przeglądaniem) blogów zaczęło się od przypadkowego wejścia na jajka Penelopy (Atelier Penelopy). Zachwyciłam się, zakochałam, a na dodatek było zaproszenie na kurs tylko, że na drugi koniec Polski. TAKICH jajek nigdy nie zrobiłam za to zaczęłam czytać: "Gęsia misja...", "Oczekiwanie", a teraz najnowsze opowiadanie "Partyjka brydża". Krótko, zwięźle i dosadnie! Rozbrajające!!! Zamiast pisać u siebie (po to w sobotę wstałam o świcie) siedzę na starych postach Penelopy.
No i skończyło się, wstała moja mała trzpiotka, mój ranny ptaszek, który nie chce nim być, bo ran przecież nie ma!
Dzisiaj ogród - koszenie, odchwaszczanie i na dokończenie czeka nowa rabata.